Gdzieś kiedyś przeczytałam, że wspomnienia są jak świecidełka. Każde z nich jest wyjątkowe. Nanizujesz je na nitkę, aż pewnego dnia oglądasz się za siebie i widzisz, że utworzyły długą kolorową bransoletkę...
Wpis
Dunia chyba po mamie załapała bakcyla na kucharzenie, bo często gdy coś pichcę, słyszę od niej "mogę pomóc? ploszę!". Postanowiłam wykorzystać jej zapędy kulinarne i zaprosiłam ją do wspólnego pieczenia muffinek. Nastawiłam się na totalny bałagan w kuchni, liczyłam się z tym, że będzie wyglądała, jakby przeszło przez nią tornado, a tu... nic bardziej mylnego:) Moja córcia to prawdziwa profesjonalistka! Jedynie blat, przy którym pracowałyśmy wymagał czyszczenia no i my - ja i mój brzuch [taka już dola ciężarówek, że brzucholandia, jako najbardziej wysunięta część ciała jest najmocniej narażona na ubrudzenie;)] oraz Nadunia - gdyż chciała próbować dosłownie wszystkiego. Nawet surowe jajko stanowiło dla niej kuszący kąsek. Buzia, rączki, brzuszek umorusane nieziemsko, ale dziecię przeszczęśliwe, że mogło skosztować cukru, kakao, czekolady czy miazgi bananowej. Do tego wsypywanie produktów do michy, mieszanie i do pełni szczęścia nic jej więcej nie było potrzeba. Jedynie mniej cierpliwa była w trakcie wypiekania muffinek. No bo czy one nie mogłyby być krócej w piecu i wyjść stamtąd już wystudzone, by można było od razu ich spróbować? Mała co chwilkę stawała przed piekarnikiem, wpatrywała się w szybkę i pytała "mamusiu, już mogę?". Wyczekiwanie zostało jednak sowicie wynagrodzone. Dunia jako pierwsza skosztowała swojego wypieku i wpałaszowała całą muffinkę z wielkim apetytem. I wcale się nie dziwię, by wyszły nam naprawdę pyszne. W końcu robiła je prawdziwa mistrzyni kuchni, prawda?
Zdanie Nadusi na temat muffinek bananowych z czekoladą "Mamusiu, pychotka! Mogę jeszcze?"
Nasze dzieła;)
PS. Niestety nie mam fotek Nadusi z umorusaną buźką;/ Nie miał nam kto zrobić, bo mąż wybył z domu i same urzędowałyśmy w kuchni. Zapewniam jednak, iż widok niezapomniany:)
PS2. Specjalnie na życzenie Joli - przepis na muffinki bananowe z czekoladą;)
Super. Muffinki na pewno bombowe. Mam nadzieję, że nasz Podmiot Liryczny złapie kulinarnego bakcyla także. To chyba też niezły sposób, żeby uczyć dziecię jedzenia różnych rzeczy i nowych smaków. Nie? :)
OPL
Zdecydowanie tak;) W taki sam sposób można przygotowywać sałatki, surówki, desery i koktajle itp. Ważne jedynie, by dziecku pozwalać brać do łapki to co chce i próbować to, na co ma ochotę, niczego nie narzucając;) Moja córa ma niespełna dwa latka i uwielbia takie zabawy. A surówki i sałatki już teraz pałaszuje z wielkim apetytem!
Śliczne muffinki wam wyszły:)
Ja też często piekę z moją młodszą siostrą.
Dla dzieci wspólne gotowanie to nie tylko zabawa, ale także nauka i sposób na wzmocnienie więzi:)
Oj taki ewspólne kucharzenie jest wspaniałe:) ....a przepis na muffinki chcę koniecznie, bo uwielbiam bananowe z czekolada:) buzia
Rośnie Ci "konkurencja" :)
Chyba masz rację Asiu;) Ale to dobrze, bo będę miała kompana do kulinarnych eksperymentów:)