Gdzieś kiedyś przeczytałam, że wspomnienia są jak świecidełka. Każde z nich jest wyjątkowe. Nanizujesz je na nitkę, aż pewnego dnia oglądasz się za siebie i widzisz, że utworzyły długą kolorową bransoletkę...
Wpis
Dunia biega po domu i tylko dochodzi do mnie żałosne "nie ma , nie ma". W końcu ze smutną minką podchodzi do mnie
**********************************
D. przyszedł z pracy i zmarnowany usiadł na kanapie. Córcia podbiegła do niego się przywitać, ale coś odwróciło jej uwagę. Przygląda się tatusiowi i nagle słyszymy:
**********************************
Postawiłam talerzyk z kolacją na stoliczku dusiowym i próbuję namówić córcię, by go opróżniła:
Zero reakcji;( Po kilkukrotnym nawoływaniu pomału zaczynam tracić cierpliwość:
**********************************
Uradowana, gdyż ostatnio u nas z tym jedzeniem kiepsko, pytam dziecię, co by zjadło. W odpowiedzi słyszę:
O tak, "jestem głodna na..."---moja Nati też tak mówi!
Nie mogę się nadziwić tego, że Twoja Księżniczka tak duuuużo mówi! :)
Oj tak: jestem głodny na ....i zawsze na końcu ...no prawie zawsze jest coś słodkiego:)
...a Nadusia teksty ma nieprzecietne:) .... i widzę, ze do jedzenia też ja wołać trzeba:) buziaczek
Hmm... kiedy jest dobry moment na naukę tego, że "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma"?
OPL
według mnie jak najwcześniej; niestety, babcia robi mi "krecią robotę" w temacie ;)
Getpink i podmiocie - liryczny - ja też tak uważam, że jak najwcześniej trzeba uczyć maluchy, że "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" i próbuje to robić, ale moje dziecię uparte jak osiołek swoje zdanie ma i za nic nie chce dać się przekonać, że jest inaczej;/
Zmeczonasasko - ja tez się nie mogę temu nadziwić, bo jak na swój wiek, to gada dużo (czasami za dużo). Być może to efekt tego, że jestem z nią w domu i non stop gadam, nawijam itp. I tak było od samego początku, jak tylko pojawiła się na świecie.
Jolu - Duśka oporna na jedzenie śniadań i kolacji jest. Obiady, surówki i sałatki wcina aż miło;) Ostatnio na topie też są jogurty i koktajle - takie w domu przygotowywane. No i słodycze oczywiście - jakbym jej pozwoliła, to jadłaby tylko lizaki i ciasteczka;)
Przyznam się, że sama w wieku lat... ponad trzydziestu, dosyć często mówię, że "jestem głodna..." - najczęściej na czekoladę. ;)
SUper teksty ma Dusia, chciałabym widzieć minę Taty z kotem na głowie... :D
Haniu - ja też "czasami jestem głodna na...", a mina taty była nieziemska, zapewniam;)
Niedobre koniki się schowały, no! :P