Gdzieś kiedyś przeczytałam, że wspomnienia są jak świecidełka. Każde z nich jest wyjątkowe. Nanizujesz je na nitkę, aż pewnego dnia oglądasz się za siebie i widzisz, że utworzyły długą kolorową bransoletkę...
Wpis
Tak długo na to czekałam... Dziś w nocy - po raz pierwszy tej zimy - spadło u nas tyle śniegu, że pługi i piaskarki nie nadążały robić porządku z zaśnieżonymi ulicami. Temperatura oscyluje w granicach -5st.C, więc spacer byłby możliwy... No właśnie... Byłby...
D. od poniedziałku znowu chory i po domu mikroby rozsiewa. Długo nie musieliśmy czekać na żniwa owego tatusiowego stanu. Już w nocy Nadusia podejrzanie ciężko oddychała, często na picie się budziła, a nad ranem okazało się, że smarkata jest, jak jej tata. Oddycha przez otwartą buźkę, więc wyjście na dwór, na niezbyt mroźną, ale za to wietrzną aurę nie jest możliwe;( A tak cieszyłam się, że w końcu uda nam się wyjść na sanki, bałwana ulepić, potarzać we śniegu... A tu taki pech, choróbsko się przyplątało;( Na razie tylko katar, ale nie wiadomo, czy i jak się dalej infekcja rozwinie...
Ps1. Swoją drogą wyobrażacie sobie mnie - "ciężarówkę", wyglądającą jak orka (nie żartuję, jestem wielka), tarzającą się we śniegu i próbującą oddech złapać w pogoni za swą pierworodną? Sama na taką myśl się roześmiałam;)
Ps2. Moja córcia chyba bardzo chora nie jest, bo nadal próbuje negocjować to, na czym jej zależy i jest w tym bardzo przekonująca. Zakatarzona jest owszem, ale nic poza tym, więc na razie nie podaję jej leków, tylko nosek oczyszczam (na szczęście w czasie ostatniej choroby nauczyła się sama dmuchać nosek) i wodą morską nawilżam. A ona podchodzi do mnie i mówi:
Mała próbuje odkaszlnąć
;)))
Nasz w jakimś trzecim czy czwartym tygodniu musiał dostawać jakieś smarowidło doustnie. Lekarz ostrzegał, że może nawet wymiotować. O on? Pomlaskał, pomlaskał, mniam, mniam i zadowolony, że coś innego dziwnego. Także z lekarstwami to nigdy nie wiadomo. Musisz chyba przygotować wersję syropku bez chorego gardła :)
OPL
Żeby to było takie łatwe;( Moja Duśka to wielka spryciula, jak na dwulatkę i rzadko udaje mi się ją przechytrzyć...
Oj tak, tak wyobrażam sobie tę ciężarówkę na śniegu ...ale jak to opisałaś to sama mi się buzia roześmiała:) ....a Dusia widzę taki mały negocjator jak Olek ...no i na dodatek chyba też syropki lubi:) ....trzymajcie się ciepło i zdrowi bądźcie:)
Negocjacje przefantastyczne! Ja w ciązy z Zochaczem byłam humbakiem, one są większe od orek ;).
Urocza jest twoja córeczka:)
Tyle śniegu macie? Super, u nas ciągle szare ulice:(
Dziękuję amaranthrose;) Fotka ściągnięta z netu (jest zalinkowana), ale odzwierciedla to, co było u nas na polach. było, bo dziś 0st.C i śniegu coraz mniej;(