Zanim czas rozmyje kolory wspomnień

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że wspomnienia są jak świecidełka. Każde z nich jest wyjątkowe. Nanizujesz je na nitkę, aż pewnego dnia oglądasz się za siebie i widzisz, że utworzyły długą kolorową bransoletkę...

Wpis

czwartek, 09 lutego 2012

Za oknem biały puch, a nas pech prześladuje...

Tak długo na to czekałam... Dziś w nocy - po raz pierwszy tej zimy - spadło u nas tyle śniegu, że pługi i piaskarki nie nadążały robić porządku z zaśnieżonymi ulicami. Temperatura oscyluje w granicach -5st.C, więc spacer byłby możliwy... No właśnie... Byłby...


zima

D. od poniedziałku znowu chory i po domu mikroby rozsiewa. Długo nie musieliśmy czekać na żniwa owego tatusiowego stanu. Już w nocy Nadusia podejrzanie ciężko oddychała, często na picie się budziła, a nad ranem okazało się, że smarkata jest, jak jej tata. Oddycha przez otwartą buźkę, więc wyjście na dwór, na niezbyt mroźną, ale za to wietrzną aurę nie jest możliwe;( A tak cieszyłam się, że w końcu uda nam się wyjść na sanki, bałwana ulepić, potarzać we śniegu... A tu taki pech, choróbsko się przyplątało;( Na razie tylko katar, ale nie wiadomo, czy i jak się dalej infekcja rozwinie...

 

Ps1. Swoją drogą wyobrażacie sobie mnie - "ciężarówkę", wyglądającą jak orka (nie żartuję, jestem wielka), tarzającą się we śniegu i próbującą oddech złapać w pogoni za swą pierworodną? Sama na taką myśl się roześmiałam;)


Ps2. Moja córcia chyba bardzo chora nie jest, bo nadal próbuje negocjować to, na czym jej zależy i jest w tym bardzo przekonująca. Zakatarzona jest owszem, ale nic poza tym, więc na razie nie podaję jej leków, tylko nosek oczyszczam (na szczęście w czasie ostatniej choroby nauczyła się sama dmuchać nosek) i wodą morską nawilżam. A ona podchodzi do mnie i mówi:

  • Mamo, sylopek chcę!
  • Nie mogę dać ci syropku, bo syropek się pije, jak ma się chore gardziełko.

Mała próbuje odkaszlnąć

  • Widzisz, mam kaszelek. Daj sylopek. Potszebuję go!

;)))

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
nastusia81
Czas publikacji:
czwartek, 09 lutego 2012 22:01

Komentarze

Dodaj komentarz

  • podmiot-liryczny napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/10 18:36:25:

    Nasz w jakimś trzecim czy czwartym tygodniu musiał dostawać jakieś smarowidło doustnie. Lekarz ostrzegał, że może nawet wymiotować. O on? Pomlaskał, pomlaskał, mniam, mniam i zadowolony, że coś innego dziwnego. Także z lekarstwami to nigdy nie wiadomo. Musisz chyba przygotować wersję syropku bez chorego gardła :)
    OPL

  • nastusia81 napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/10 20:06:25:

    Żeby to było takie łatwe;( Moja Duśka to wielka spryciula, jak na dwulatkę i rzadko udaje mi się ją przechytrzyć...

  • jolantaszyndlarewicz napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/10 22:00:48:

    Oj tak, tak wyobrażam sobie tę ciężarówkę na śniegu ...ale jak to opisałaś to sama mi się buzia roześmiała:) ....a Dusia widzę taki mały negocjator jak Olek ...no i na dodatek chyba też syropki lubi:) ....trzymajcie się ciepło i zdrowi bądźcie:)

  • mama_pietruszki napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/11 20:42:45:

    Negocjacje przefantastyczne! Ja w ciązy z Zochaczem byłam humbakiem, one są większe od orek ;).

  • amaranthrose napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/12 23:00:28:

    Urocza jest twoja córeczka:)
    Tyle śniegu macie? Super, u nas ciągle szare ulice:(

  • nastusia81 napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/13 14:56:03:

    Dziękuję amaranthrose;) Fotka ściągnięta z netu (jest zalinkowana), ale odzwierciedla to, co było u nas na polach. było, bo dziś 0st.C i śniegu coraz mniej;(

Dodaj komentarz