Moje szczęścia małe dwa...
RSS
sobota, 31 marca 2012
Gdzie ta wiosna??? No gdzie???

W zeszłym tygodniu słoneczko nas rozpieszczało, pogoda iście wiosenna była. Można było zrzucić z siebie zimowe okrycia i w lżejszych kurtkach wyleźć w końcu z domowych pieleszczy. Aura nastrajała do długich spacerów, wędrówek po lesie, a nawet wypadu na działkę. A od kilku dni buba się zrobiła. Dziś nawet śnieg z deszczem padał, wietrzysko wieje paskudne, temperatura spadła o kilka ładnych kresek w dół i klops;/ Tyle żeśmy wiosny widzieli;/ Mam  nadzieję, że jednak wiosna znów do nas zawita i przyprowadzi ze sobą ciepłe promienie słońca i lekki powiew wiatru...

Młodzi wrócili do mnie i poprosili bym jednak została matką chrzestną ich synka. Okazało się, że dziewczyna, którą chcieli poprosić "w zastępstwie" na chrzestną też jest w ciąży, rodzi później niż ja (pod koniec roku), a na dodatek ma już dwójkę chrześniaków i nie bardzo ma ochotę na trzeciego. Chrzest ma się odbyć w połowie czerwca. Zatem jednak będę chrzestną;)

Dusia jakoś ostatnio niegrzeczna się zrobiła. Być może to zwiastun buntu dwulatka, bo mam wrażenie, że ciągle na przekór nam coś robi. My prosimy o jedno, ona robi drugie, mówimy coś do niej lub prosimy o coś, a ona udaje, że nie słyszy, albo wręcz zdecydowanie "nie" odpowiada. Nijak dogadać się nie możemy. Pocieszam się jednak, że to minie. Tym bardziej, że czasami zdarzają się dni, że mała zapomina o buntowniczym stylu życia i w aniołka się zamienia - "tak mamusiu", "już biegnę mamusiu", "pomogę ci, dobrze?" Zatem jest nadzieja;)

22:40, nastusia81
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 26 marca 2012
Kruszyna rośnie...

Po dwóch tygodniach od poprzednich pomiarów ma 600g na plusie, a to znaczy, że waży już 2600g. To dopiero (a może już) 33 tydzień ciąży. Zatem jeśli młoda nie przestanie tak szybko rosnąć, przekroczy 4kg jak nic. Poza tym zdrowiutka i ruchliwa jest ostatnio ogromnie. Wierci się, wypycha kończyny, rozpycha... Czasami mam wrażenie, że w brzuszku mieszka więcej niż jedno dziecię albo druga opcja - może i jedno ale z ilością kończyn dorównującą ośmiornicy;) Brzuch mi faluje i kształty zmienia. A cieszy się z tego najbardziej mój mąż. Kładzie się przede mną, plecami do mnie i mówi, że na masaż pleców czeka, bo córcia wykonuje go perfekcyjnie. I wiecie co? Mam wrażenie, że oni jakiś układ mają, bo zazwyczaj wówczas mała zdecydowanie wzmożoną aktywność wykazuje i faktycznie w brzuchu mi się przetacza, co D. bardzo się podoba;)

A Dusia coraz częściej dopytuje, czy możemy już dzidzię z mamy brzuszka wyciągnąć. Mówię jej, że jeszcze nie, bo dzidzia musi jeszcze troszkę urosnąć, na co pierworodna potrząsa główką i twierdzi, że "wcale nie, bo ona taka malutka musi być!" Moja kochana córcia często podnosi mi koszulkę i przykłada swoją małą łapkę do mego brzuszka, pytając "kopie cię mamusiu?" "Kopie"- odpowiadam, na co ona znów do brzuszka "to nieładnie kopać, słyszysz?";)

14:32, nastusia81
Link Komentarze (4) »
niedziela, 25 marca 2012
Chirurg naczyniowy zaliczony...

Wczoraj miałam wizytę u chirurga naczyniowego. Oczywiście prywatną, bo na NFZ nie byłam w stanie się dostać przed porodem, a takie miałam zalecenia. Biedniejsza jestem o stówkę, ale za to uspokojona;)

Oględziny nóg (szczególnie prawej, z którą były kłopoty). Doplerowskie badanie przepływów żylnych i... nie mam powodów do zmartwień;))) Żyły zdrowe, bez zmian zakrzepowych!!! Super, bardzo się cieszę;) Pani doktor uważa, że mój epizod z opuchniętą, obolałą i tkliwą nogą mógł wynikać z dwóch powodów - albo mała tak się ułożyła, że uciskała żyłę główną i to spowodowało objawy typowe dla zapalenia żył, albo ucisk szedł od kręgosłupa. Obecnie nie widzi żadnych podstaw, by chociaż poddawać mnie stałym kontrolom i obserwacji. Zatem spokojnie czekamy finiszu;)

10:32, nastusia81
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 marca 2012
Ciemnogród???

Na początku tego roku brat mojego D. został ojcem, a kilka dni temu zostałam poproszona na chrzestną owego małego chłopczyka. Zgodziłam się bardzo chętnie, a dziś się przestraszyłam;/ Nie obowiązków i zobowiązań z tą funkcją związanych, a starego polskiego zabobonu. Niby przesądna nie jestem, ale coś mnie tknęło i zaniepokoiło;/ Wcześniej o nim nie słyszałam, dziś za to powiedziało mi o nim kilka osób, które nawet się nie znają. No i przestraszyłam się;( Ponoć kobieta w ciąży nie powinna być chrzestną, bo któreś z dzieci - chrzczone bądź jej nienarodzone - odda swoje błogosławieństwo drugiemu i będzie całe życie nieszczęściami nękane. Niby to takie samo porzekadło, jak "trzynasty piątek" czy "czarny kot", ale ... Rozmawiałam z teściową, ponoć odradzała bratu moją kandydaturę (właśnie z owego powodu). Jego partnerka mówi, że nic o tym nie słyszała, bo inaczej by mnie nie poprosili na chrzestną. Zasugerowałam im przesunięcie terminu chrztu na początek czerwca (o miesiąc), ale nie chcą tego robić. Szwagierka za to powiedziała, żebym się nie stresowała, że dobrze mnie rozumie, więc nie ma kłopotu i "zastąpią" mnie inną ciocią. Być może uznacie mnie za wariatkę, ale naprawdę mnie to ruszyło, tym bardziej, że już kilka sytuacji z zabobonami się sprawdziło...

Przykłady? Proszę bardzo:

Kilka lat temu jechaliśmy na wakacje do Władysławowa. Od nas ponad 6 godzin jazdy samochodem, która obfitowała w nieszczęśliwe wypadki, wielkie kraksy spotykane po drodze. Tuż przed Władysławowem przebiegł nam drogę czarny kot, a dosłownie kilka minut później wjechał w nas facet i uciekł z miejsca wypadku. Wiele godzin na posterunku policji, przesłuchania w osobnych pomieszczeniach, by sprawdzić, czy przypadkiem ja albo D. nie kłamiemy. Dopiero zeznania kelnera z knajpki, przy której to się stało oczyściły nas z zarzutu usiłowania zrzucenia winy za wypadek na osoby trzecie. Później okazało się, że babka, u której zamówiliśmy kwaterę wynajęła ją jakimś dziewczynom i nie mieliśmy się gdzie podziać. Do późnego wieczora szukaliśmy lokum dostępnego dla naszych kieszeni... Wiem, wiem, nieuczciwa babka i wypadek mogły nam się zdarzyć i bez tego czarnego kota, ale...

W zeszłym roku dwa razy śniło mi się, że mam okropnie popsute zęby, które wypadały jeden za drugim. Po takiej nocy, nad ranem dostawałam smutne wiadomości - raz o śmierci mojego chrzestnego, raz o odejściu jego żony. Ciocia chorowała i w sumie się tego spodziewaliśmy, ale wuja odszedł nagle i niespodziewanie...

Trzecia sytuacja zdarzyła się całkiem niedawno... Pamiętacie, jak pisałam, że moja przyjaciółka straciła dzieciątko? Tydzień wcześniej zmarł brat jej partnera życiowego. Mama S. ze łzami w oczach prosiła ją, żeby nie wchodziła do kostnicy, bo właśnie stary zabobon mówi, że ciężarna nie powinna patrzeć na zmarłych, "bo może oddać życie za życie". S. nie uwierzyła, weszła do kostnicy, a kilka dni później serduszko jej dzieciątka przestało bić. Dziś mówi, że strasznie żałuje, że nie posłuchała matki. Że wie, że we wczesnych etapach ciąży wszystko jest możliwe, że być może duży stres związany ze śmiercią szwagra miał w tym swój udział, ale w głowie jej siedzi ten zabobon i pewnie do końca życia niepewność zostanie...

Dlatego właśnie się boję. Oczywiście każdy może powiedzieć, że to bujda i czary - mary, że to nienormalne w XXI wieku sugerować się takimi zabobonami, że zakrawa to na ciemnogród. Jednak gdyby temu chłopczykowi albo naszej córci coś się stało, miałabym wyrzuty sumienia do końca życia;(

No to teraz możecie się śmiać z ciężarówki - histeryczki...

22:11, nastusia81
Link Komentarze (9) »
sobota, 17 marca 2012
Dziś na DURSZLAKU wielka akcja!!!

Choć akcja startuje na DURSZLAKU, pozwalam sobie umieścić tego posta i na dusiowym blogu, gdyż temat bliski jest memu sercu z kilku powodów. Sama mam córeczkę, za chwilkę będą dwie;), i wiem, że życzeniem każdej matki jest to, by jej dzieci były zdrowe i szczęśliwe. Niestety nie zawsze los jest dla nas taki łaskawy i niektóre dzieci od pierwszych swoich dni walczą z ciężkimi chorobami. Gdy pracowałam miałam na co dzień styczność z takimi maluchami i ich rodzicami, wiec wiem, ile pieniędzy, wysiłku i obustronnego zaangażowania kosztuje ich walka o choćby namiastkę normalnego życia. Zatem apeluję do Was Kochani!

Dziś pomagamy zebrać pieniążki dla małej Marysi Pindral od urodzenia chorej na rdzeniowy zanik mięśni (SMA I). Kto jeszcze  nie rozliczył się z urzędem skarbowym, niech szybko zajrzy na stronkę małej Królewny, a przekona się, że warto przekazać dla niej swój 1% podatku;) Nas to nic nie kosztuje, a może tak wiele zdziałać!


 

 

AKCJA 1% PODATKU DLA MARYSI PINDRAL
PÓŁTORAROCZNEJ DZIEWCZYNKI CHOREJ NA
RDZENIOWY ZANIK MIĘŚNI (SMA I)
DANE KRS: 0000037904
Cel szczegółowy 1%- 11740 Pindral Maria



Strona Marysi na facebooku

07:51, nastusia81
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2