Moje szczęścia małe dwa...
RSS
sobota, 13 kwietnia 2013
Nie mam już siły:(

Znowu jestem chora:( Czwarty raz w ciągu 3 miesięcy. Od tygodnia leczę się - jak to matka karmiąca - domowymi sposobami. Wczoraj lekarka po zbadaniu mnie stwierdziła, że leki nie są potrzebne, bo organizm sam zwalczy infekcje;/ Ciekawe...

Dziewczynki często nocami się budzą. Dziś Tati 5 pobudek między 23.oo a 6.oo rano zaliczyła. I od tej 6.oo nie śpi:((( D. stara mi się pomagać, jak tylko może, ale często go nie ma. Praca. Dobrze, że jest, ale czasami naprawdę potrzebuję go w domu. Płuca wypluwam, kaszel mnie męczy przeokropny, jakbym na jakieś suchoty chorowała. Łeb mi rozsadza, katar z nosa się leje, a w gardle żywy ogień. I końca nie widać. Ale organizm sam zwalczy infekcję, prawda? Tylko kiedy???

A ja już sił nie mam...

10:42, nastusia81
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 08 kwietnia 2013
Mała mądrala:)

Rankiem po przebudzeniu...

  • Dusia, masz stópki zimne jak lodówki. Gdzie podziałaś skarpetki?
  • Sprzedałam na allegro!

 

**********************************

 

Dusia rozrabia okropnie, nie idzie jej wyhamować.

  • Naduśka, jak zaraz się nie uspokoisz, to cię sprzedam na allegro! - mówię.
  • Ha, ha, ha. Jak na to wpadłaś, mamusiu? - odpowiada mi rezolutne dziecko

:)))

14:43, nastusia81
Link Komentarze (6) »
środa, 03 kwietnia 2013
Jestem...

Jakoś ostatnio blog umknął mojej uwadze. Ani chęci do siadania przed komputerem, ani czasu na to, by skreślić kilka słów... Tym z Was, które tu zaglądały i martwiły się o mnie, serdecznie dziękuję. Miło jest wiedzieć, że choć osobiście się nie znamy, to jednak los mój nie jest Wam obojętny. Jeszcze raz dziękuję z całego serducha:)

Moja babcia...

Jest już w domu, a raczej wróciła ze Szczecina do swojego miasta. Obecnie od 2 tygodni przebywa w szpitalu na rehabilitacji. Jest ciężko. Udar pozostawił po sobie ślad w postaci nieznacznego niedowładu prawej strony ciała i... wszystko by szybciej wracało do normy, gdyby moja Babcia chciała ćwiczyć. Jednak ona pobyt w szpitalu traktuje jako wielkie zło, nie pamięta, że miała udar (częściowy skutek miażdżycy naczyń krwionośnych w mózgu), myśli, że wujek (z którym mieszka na co dzień) specjalnie ją tam przetrzymuje. Buntuje się, sabotuje ćwiczenia, przez co wolniej powraca do zdrowia. Lekarze twierdzą, że Babcia powinna wrócić do formy, ile jej to czasu zajmie, nie wiemy... Jednak jestem dobrej myśli:)

Święta...

Jeden dzień u teściów, drugi u moich rodziców. Skromnie, w rodzinnym gronie. W miłej, serdecznej atmosferze. Tylko brzuchy lekko napęczniały i zaczęły wylewać się ze spodni. Ale co tam, w końcu do następnych świąt daleko, prawda:)

Dziewczynki...

Na koniec kilka słów o moich księżniczkach. Rosną, łobuzują, coraz częściej zawiązują komitywę. Patrzę na nie i serce mi się raduje. Nie wyobrażam sobie, by ich nie było. Dusieńka troszczy się o maluszka, często jej powtarza "jesteś ulocza siostrzyczko, kocham cię nad życie" i czule ją przytula. Tati odwzajemnia uścisk i tak trwają przez chwilę w objęciach. Oczywiście zdarzają się chwile, gdy słyszę, jak starszaczek woła "idź stąd, nie potrzebuję cię teraz!" Zazwyczaj ma to miejsce, gdy maluszek - nie do końca świadomy tego, co robi - psuje siostrze zabawę... np. Dusia poukłada sobie swoje koniki Filly, a Tati jednym ruchem ręki psuje ich misternie ułożony szyk. Jednak po chwili znów się kochają i po sporze śladu nie ma...

22:17, nastusia81
Link Komentarze (5) »