Moje szczęścia małe dwa...
RSS
piątek, 30 września 2011
Na początku było słowo...

Na początku było słowo...

- Kochanie, a co byś powiedział, gdybyśmy postarali się o rodzeństwo dla Naduśki?

- Babe, wiesz, że mi dwa razy nie musisz mówić!

...

 

A słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami;)

Nie spodziewałam się, że nastąpi to tak szybko, gdyż o Nadunię staraliśmy się 9 miesięcy, a tu proszę - Okruszek Szczęścia zamieszkał w moim brzuchu zanim na dobre pomyśleliśmy o tym, żeby się o niego postarać:)

Niestety nie jest tak fajnie. Radość i niedowierzanie mieszają się ze strachem i lękiem o tę kruszynkę. W przyszłym tygodniu idziemy na badania do szpitala. Mam ogromną nadzieję, że podejrzenia lekarza się nie sprawdzą (krwiak w macicy). Trzymajcie kciuki za nas, proszę.

09:43, nastusia81
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 19 września 2011
Czy to się nigdy nie skończy?

Duśka nadal biega z zatkanym nosem;((( Nie widać kompletnie żadnej poprawy. Dziś po raz kolejny odwiedziliśmy przychodnię, kolejny raz lekarka (inna niż poprzednio) zmieniła zestaw leków - tym razem już niestety mała dostała lek przeciwbakteryjny i antybiotyk - na szczęście działający miejscowo, tzn. w nosku. Mam nadzieję, że zadziałają. Wiem, że po dwóch dawkach leków mała spokojniej przespała popołudniową drzemkę, nawet czasami oddychała noskiem a nie buźką, co ostatnio w ogóle się nie zdarzało. A ja... Nadal kuruję się płukankami z wody z solą i (za zgodą mojego ginekologa) psikam gardło tantum verde. Mam już dosyć tych paskudnych wirusów i bakterii;((( CHCĘ ZNOWU LATO!!!!

 

***************************

Dusia w gabinecie zeskakuje mi z kolan, obchodzi biurko i mówi do lekarki wypisującej recepty:

- Daj to! - pokazując na półeczkę z naklejkami.

- Chcesz naklejkę? Proszę. - I lekarka daje Dusi naklejkę z napisem "dzielny pacjent", na co moja córka:

- Daj trzi! Prosie!

Rozbawiona lekarka dała Dusi tyle naklejek, ile chciała:)


18:56, nastusia81
Link Komentarze (8) »
środa, 14 września 2011
Katarzymy dalej;(

Nic nie jest lepiej, a nawet gorzej. Dusiowy nochal zapchany masakrycznie, mała w ogóle oddychać nie może, nadal nic nie je, nawet pić nie chce;( Dziś zawędrowałyśmy do przychodni. Lekarka osłuchała, przebadała, do gardła zajrzała i mówi, że to wirusówka, jaka teraz panuje nie tylko wśród dzieci, ale i dorosłych. Zmiana leków na inne, o szerszym działaniu, zalecenie odpoczynku i snu (jak zmusić półtoraroczniaka, by siedział w miejscu i odpoczywał, ktoś wie???) i za kilka dni powinno być lepiej. Najgorsze jest to, że i ja zaczynam się źle czuć. Zeszłotygodniowe nieprzespane noce z powodu dusiowej poszczepiennej gorączki i teraz jej przeziębienie zdecydowanie odbiły się na mnie. Czuję się na maksa rozbita, łamie mnie w kościach i drapie w gardle - na szczęście lekko. I nie zamartwiałabym się tym zanadto, ale jest jeden problem... Spóźnia mi się okres. I co, jeśli w moim brzuchu zamieszkał mały Ktoś, a ja już na starcie serwuję mu chorobę? Przerażona tym faktem zapytałam lekarkę, co mogę brać, by w razie czego nie szkodzić maleństwu (z Dusią całą ciążę przeszłam bez ani jednej infekcji). Ona zapisała mi jakieś kropelki. Ja przewrażliwiona po stokroć zapytałam farmaceuty, a on w składzie wyczytał alkohol, więc się wstrzymałam z kupnem owego specyfiku. Po powrocie do domu poszperałam w necie i na stronie producenta owych kropelek znalazłam informację, że kobiety w ciąży i karmiące NIE MOGĄ ich zażywać!!! I JAK TU ZAUFAĆ LEKARZOM??? Postawiłam zatem na babcine sposoby radzenia sobie z przeziębieniem. Nie mam kataru, ani gorączki, więc syrop z cebuli, herbatka z sokiem malinowym, miód, cytrynka i wygrzewam się pod kocykiem - na ile córcia mi pozwoli. A za troszkę ponad tydzień mam wizytę u ginekologa i zobaczymy, jaką nowinkę nam sprzeda;) Na razie cicho sza...

21:38, nastusia81
Link Komentarze (10) »
niedziela, 11 września 2011
Powikłań ciąg dlaszy... i chwile radości;)

No i niestety nie skończyło się na podwyższonej temperaturze;((( Co prawda gorączka po dwóch dniach ustąpiła, ale organizm osłabiony szczepieniem, nie dał sobie rady z wszędobylskimi wirusami i bakteriami, podstępnymi zarazkami;( Dunia katar załapała. Nos, jak u renifera, strugi smarków spływają jej z noska, oczka podkrążone;( Mam nadzieję, że nie rozwinie się z tego pełne przeziębienie, a katar szybko jej minie. Mimo to przygoda ze szczepieniem i jej konsekwencje nie przeszkadzają Duśce w rozszerzaniu swojego i tak już, moim skromnym zdaniem, sporego zakresu słownictwa. Do dziś, mimo że od szczepienia minęło kilka ładnych dni, wszystkim opowiada "Pani gig, noga ała", ale dołączyło do tego jeszcze kilka zwrotów: do góry, na dół, już koniec, nie wiesz?/ nie wiem i jeszcze wiele innych, które teraz uleciały mi z pamięci. Poza jednym, które wiem, że być może nie do końca świadomie wypowiadane, sprawia nam ogrom radości...

Dunia podchodzi do nas, tzn. do mnie albo do D., przytula się i mówi "Kocham cie". A nam serducho mocniej bić zaczyna i uśmiech na ustach się pojawia, bo to oznacza, że nasza maleńka w swoim rozumku doszła do tego, że my przytulając ją i mówiąc jej, że ją kochamy najbardziej na świecie, mówimy coś bardzo fajnego i dobrego;)  I teraz ona chce nam powiedzieć to samo;)

Kochamy Cię córeńko;)

21:29, nastusia81
Link Komentarze (7) »
środa, 07 września 2011
Po szczepieniu...

Do tej pory Nadunia znosiła wszelkie szczepienia bezproblemowo. Oczywiście popłakiwała w trakcie szczepienia, ale szybko się uspokajała i zapominała o całym zdarzeniu, a jedyną po nim pamiątką była czerwona mini - kropeczka w miejscu wkłucia. Nie wiem dlaczego, ale tym razem nie obeszło się bez kłopotów;( Wczoraj już w trakcie podawania szczepionki mocno płakała, a później cały czas mówiła: "Pani gig, noga ała". Myślałam, że po prostu jest bardziej świadoma tego, że dostała zastrzyk, niż przy ostatnim szczepieniu, ale widocznie naprawdę musiała ją ta nóżka boleć. Zmylił mnie fakt, iż w miejscu ukłucia nie miała żadnego odczynu poszczepiennego. Niestety już późnym popołudniem było widać,  że się źle czuje, a wieczorem dołączyła temperatura;( Na początku niewysoka, ale szybko podskoczyła do 38,5st.C. Pół nocy nie spała, płakała, kwiliła;( I mimo że w nocy podałam jej Ibum, to nad ranem wstała z temperaturą. Prawa nóżka, w którą dostała szczepionkę jest ciepła, lekko napuchnięta. Dusia narzeka, że "noga boli'. Nic nie chce jeść, na szczęście dużo pije. Teraz śpi od ponad godziny. Czółko nadal ma ciepłe;( Poczekam do jutra, jak nic się nie zmieni, to umówię ją do pediatry. Moja biedna kruszynka...

11:50, nastusia81
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2