Moje szczęścia małe dwa...
RSS
środa, 12 września 2012
Gdzie jest tatuś?
  • Gdzie jest Tatuś?
  • Tatuś jest w pracy kochanie.
  • Nie chcę, chcę żeby tu był! - krzyczy smutna Nadusia.
  • Kochanie, tatuś musi chodzić do pracy, żeby zarobić pieniążki. 
  • Ale po co?
  • Żebyśmy mogły kupić chlebek, szyneczkę, pomidorki.
  • To ja mu dam pieniążki, mam w skarbonce i nie będzie musiał zarabiać!

Żeby to było takie proste kochanie...

21:59, nastusia81
Link Komentarze (5) »
niedziela, 09 września 2012
Newsy...

Dziękuję Wam kochane dziewczyny za troskę. Nie było mnie tu kilka dni, bo i mnie coś dopadło. Czułam się potwornie, a do tego Tatianka (dotąd przesypiająca całe noce) budziła się po kilka razy, a miedzy 4.00 a 5.00 nad ranem wstawała w pełni gotowa, by korzystać z uroków dnia. Padała po 2 - 3 godzinach i spała nawet po 4. Szkoda, że ja wówczas nie mogłam odespać nocnych wojaży. Przecież Nadunia mnie potrzebowała, a że mąż w pracy, to nie miałam kogo zatrudnić przy opiece nad nią... Już czuję się lepiej, za to mąż dogorywa;/

Dziewczynki mają się dobrze:)

Nadusiowy brzuszek podjął pracę i wszystko wróciło do normy. Ponoć, wg lekarki,  te zawirowania mają charakter psychogenny, a związane jest to z odstawieniem pieluch i przejściem na nocniczek. Nadusia siusia samodzielnie, ale z "grubszą sprawą" nadal są kłopoty. Nie wiem, czy boi się, czy nie może/ nie chce zrobić kupki na nocniczek. Do tej pory najczęściej pobrudzi sobie majteczki;/ Nosek nadal "zapchany" , Zyrtec na razie niewiele pomaga. Przyjdzie nam odwiedzić alergologa. Już wiem, że na testy nie dostanie skierowania, bo ma "za mało" objawów. Możemy te testy zrobić sami. Pewnie tak to się skończy, bo tak sobie myślę, że być może to, że Dusia jeść nie che, to może być związane z jakąś alergią... Podrażniona śluzówka, zapchany nosek raczej nie zachęcają do jedzenia...

A Tatianka zdrowa jak rybka. Po 3 dniach wróciłam do przychodni, bo w jej nosku nadal furkotało i charczało. Myślałam, że oskrzela będzie miała zawalone, a tu niespodzianka. Oskrzela czyściutkie, gardło bez zmian, węzły niepowiększone... Dziecko zdrowe. Tylko dlaczego ciężko oddycha? Prawdopodobnie alergia też ją dopada:( Daniel alergik podarował swoim córkom tę wątpliwie miłą cechę;/ Na razie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co może ją uczulać. Mam obserwować i w razie jakichkolwiek podejrzeń co do alergenu, starać się go wyeliminować. Jak dotąd wysprzątałam na błysk cały dom, by pozbyć się kurzy i roztoczy, ograniczyłam nabiał i pomysłów mi brakuje, co dalej. A może to grzyby i pleśnie? W domu tego nie mamy, ale mieszkamy pod lasem, a pogoda sprzyja rozwojowi tych paskudztw... Sama nie wiem;/

22:24, nastusia81
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 03 września 2012
Dzisiejszy dzień..

... rozpoczęłam od wizyty przychodni. Na szczęście moja ulubiona pani pediatra dziś miała dyżur i przyjęła moje dziewczynki bez problemu.  Nadunia od kilku dni ciężko oddychała przez nosek, ale żadnych innych objawów chorobowych (kataru, kaszlu, temperatury) nie miała, więc wyszłam z założenia, że być może ma wysuszoną śluzówkę. Ale dziś nad ranem Tatianka obudziła się z podobnym objawem, najeść się nie mogła, w nosku furkotało. Nic tylko zapakowałam obie i siup do przychodni. Okazało się, że starszej prawdopodobnie uaktywniła się alergia, więc Zyrtec i kropelki do nosa wróciły do łask. Z młodszą nie jest już tak wesoło;/ Coś jej na oskrzela zaczyna schodzić i czas pokaże, czy leki i oklepywanie pomogą, czy będzie trzeba antybiotyk włączyć:(  Oby nie...

Teraz Nadunia z tatą do miasta pojechała, a mój choruszek śpi (i dobrze, niech walczy z choróbskiem)

 

PS. Z dusiowym brzuszkiem znacznie lepiej;) Leki zadziałały, ale mam je podawać jeszcze przez tydzień, a nie jak sugerowała pani doktor na pomocy - 2/ 3 dni. Córcia wigor odzyskała, uśmiech na jej buźce zagościł. Wróciła moja Nadunia:)

13:07, nastusia81
Link Komentarze (4) »
niedziela, 02 września 2012
Jak nie urok, to...

Dusia w trymiga załapała, o co chodzi z tym siusianiem do nocniczka i od tygodnia z tego korzysta. Nawet w nocy woła, że chce siusiu, a jak jej przypomnę, że ma pieluszkę (nadal jej zakładam na nocne spanie pieluchę), to mówi "na nocniczek chcę mamusiu". I wszystko byłoby cudownie i bajecznie, gdyby nie to, że są kłopoty z "grubszą sprawą". Dziś wieczorem wylądowaliśmy na pogotowiu, bo córka próbując się załatwić płakała okropnie, że brzuszek ją boli i pupcia szczypie. Później (kupki nie zrobiła - nie dała rady;/ a to już 5 dzień) padła ledwo żywa i lała się przez ręce. Pani doktor leki przepisała i ponoć po nich ma być lepiej. Zobaczymy... Boję się tylko, że Nadunia tak się nabawi uprzedzeń, że kłopoty z wypróżnianiem się nasilą;/

Tatianka rytm dobowy sobie przestawia. Do tej pory zasypiała ok. 20.00 wieczorem i spała do 8.00/ 9.00 rano z jedną pobudką na karmienie, a w dzień strzelała sobie 20 - 30 - minutówki. Obecnie, gdy zaśnie o 20.00, to na 20 minut, a potem hulaj dusza do 22.00:/ Poza tym Tati należy do gatunku dzidziuchów - misiaków. Ciągle się uśmiecha od ucha do ucha (wyjątek - gdy jest głodna, bądź zmęczona - wówczas zapewne wszyscy sąsiedzi wiedzą, że córcia ma niezaspokojone potrzeby). Jest mega kontaktowa (zapewne to zasługa Nadusi, która bombarduje ją swoją obecnością na możliwie wszelkie sposoby). I mega duża. Ma zaledwie 3,5 miesiąca, a waży 9 kg (nosi te ubranka, które Dunia nosiła jak miała 1 - 1,5 roku). Ostatnio jak byłyśmy na szczepieniu, to pani doktor zębów u niej szukała...

  • Masz ząbki? Pokaż kochanie, czy już masz ząbki. 
  • Pani doktor, to za wcześnie przecież.
  • Jak to za wcześnie?
  • Tatianka ma dopiero 3 miesiące.
  • Jak to? Ale przecież wygląda na 6 - 7 - miesięczne dziecko!

I masz babo placek. Nawet lekarka się pomyliła...

00:04, nastusia81
Link Komentarze (3) »