<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Zanim czas rozmyje kolory wspomnień</title>
    <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/html</link>
    <description>Gdzieś kiedyś przeczytałam, że wspomnienia są jak świecidełka. Każde z nich jest wyjątkowe. Nanizujesz je na nitkę, aż pewnego dnia oglądasz się za siebie &#xD;
i widzisz, że utworzyły długą kolorową bransoletkę...</description>
    <lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 09:59:27 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Nadal w dwupaku...</title>
      <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Nadal-w-dwupaku.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I nerwy jeszcze większe;/ W sobotę mała ważyła już 4,8kg. W szpitalu pod KTG leżałam ponad godzinę. Na szczęście tętno małej w porządku. Mój lekarz nadal nie chce wystawić skierowania na CC. A ja boję się porodu siłami natury, bo przecież Dunia ważyła ponad kilogram mniej, a i tak nie mogłam jej wypchnąć. Poród trwał ponad 20 godzin... Do tego głowa pełna wiedzy z zakresu studiów i 5 lat pracy w zawodzie uświadamiają mi, jakie konsekwencje dla dziecka może mieć taki poród. I wiem, że powinnam być dobrej myśli, a złe odegnać, ale tak się po prostu nie da. Czasami wiedza jest gorsza od niewiedzy... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Brzuch mam ogromny. Gdy położna w szpitalu podłączała mnie do KTG od razu (nie znając wyników USG) stwierdziła, że dziecko jest duże i zapytała czy będzie cięcie, więc to nie tylko moje wymysły. Dowiedziałam się też, że to będzie poród wysokiego ryzyka, więc jak tylko poczuję pierwsze skurcze mam natychmiast jechać do szpitala. Ze względu na wywiad (poprzedni poród) i wielkość dziecka od samego początku będę podłączona do KTG, by kontrolować stan malucha, więc czeka mnie poród w pozycji leżącej, a każda kobieta, która kiedykolwiek rodziła wie, że to najgorsza pozycja z możliwych;/ Chciałabym  dotrwać do poniedziałku. Wówczas mam wizytę u ginekologa, jeśli mała przekroczy 5kg, wówczas dostanę skierowanie na cc. Nie wiem, czy dam radę. Brzuch napina mi się coraz częściej, boli mnie podbrzusze. Łapie mnie depresja... Bardzo boję się o córeczkę... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I wyrzuty sumienia mam, bo czuję, że Nadunię troszeczkę na drugi plan zepchnęłam. Często D. się nią zajmuje albo dziadkowie jedni bądź drudzy, na co na szczęście córcia z radością przystaje (wiadomo - dziadkowie na wszystko pozwalają i dla wnusi wszystko zrobią). Ale nie umiem inaczej, bo nie chcę by widziała moje łzy, by mój nastrój się jej udzielał. Wczoraj, gdy w czasie rozmowy z przyjaciółką się popłakałam, moje słoneczko przyszło do mnie i... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; "Nie płacz mamusiu, obetlę ci łezki, pszytulę Cię" usłyszałam. Mała wdrapała mi się na kolana, rączką wytarła łzy cieknące mi po policzku i wtuliła się mocno we mnie, a ja... rozryczałam się jeszcze mocniej... &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>nastusia81@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Nadal-w-dwupaku.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Nadal-w-dwupaku.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 09:59:27 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Boję się porodu;(</title>
      <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Boje-sie-porodu.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Coraz bardziej, niestety... A po dzisiejszej wizycie u ginekologa już w ogóle. Szyjka nadal zamknięta, długa na 3,5cm, więc rozwiązanie jeszcze daleko przed nami, a mała waży już 4,5 kg;( Jest ogromna. Nadal przybiera średnio 600 - 700g w ciągu 2 tygodni, więc jeśli doczekam terminu (jeszcze prawie 2 tyg) albo co gorsza - przenoszę ciążę, może okazać się, że córcia wagę podbije do około 5kg;/ Mój lekarz twierdzi, że wtedy już nikt mnie męczyć nie będzie, tylko zrobią mi cesarkę. Łatwo mu mówić. Gdy trafimy na jego dyżur, to pewnie tak zrobi, ale inni lekarze?  Boję się tego, że ten poród będzie długi i cholernie bolesny, ale przede wszystkim boję się komplikacji, które mogą wyjść w trakcie, tym bardziej, że pierwszy poród do łatwych nie należał, a i kłopoty się pojawiły i bez vaccum się nie obeszło;( A Dunia ważyła tylko 3,7kg... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W czwartek bądź w sobotę mam zjawić się w szpitalu na KTG. Wówczas mój lekarz jeszcze raz dokładnie postara się wymierzyć małą i ocenić sytuację. Być może już wówczas dostanę wskazania do cesarki. Zobaczymy... Na razie ogarnia mnie strach nieprzeciętny... Jak ja sobie dam radę? Jak sobie poradzi nasza kruszynka? &lt;/p&gt;</description>
      <author>nastusia81@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Boje-sie-porodu.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Boje-sie-porodu.html</guid>
      <pubDate>Mon, 7 May 2012 22:26:35 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Ostatnie chwile...</title>
      <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Ostatnie-chwile.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jeszcze się kulam, choć coraz mi trudniej. Skurcze się nasilają, ale jak na razie jedynie zwiastują zbliżający się poród, a go nie indukują. I takie pomieszanie euforii i żalu mam w sobie. Euforii, bo już niedługo przywitamy naszą kruszynkę, a żalu... bo lubię być w ciąży, czuć w sobie ruchy dzieciątka, patrzeć na mój mocno zaokrąglony brzuszek... A to już ostatnie chwile, by się tym nacieszyć... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Nadusia codziennie dopytuje, czy już "dzidzia wychodzi". Na swój sposób nie może się doczekać siostrzyczki. Opowiada, że będzie ją tulić, z tatusiem kąpać, głaskać. Z drugiej strony trudno jej zrozumieć, że teraz w jej wózku będzie jeździć mała dzidzia, że jej łóżeczko dziecięce zajmie siostrzyczka. Ciekawa jestem, jak zareaguje na nowego członka naszej rodzinki. Czy będzie zazdrosna? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Długi weekend praktycznie się kończy. Nawet zbytnio nie odczułam tego, że w ogóle był. D. od środy dzień w dzień w pracy, więc urzędujemy z Nadunią same. Spacerujemy, odpoczywamy na działce, pieczemy muffinki. Staram się poświęcać jej mnóstwo czasu, bo już za chwilę nie będę go miała dla niej aż tak dużo. I tu też mnie nachodzą myśli... Czy dam radę opiekować się dwójką dzieci tak, by żadne z nich nie odczuło braku mojej uwagi? Czy Dunia nie będzie czuła się zepchnięta na dalszy plan? Ach... &lt;/p&gt;</description>
      <author>nastusia81@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Ostatnie-chwile.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/05/Ostatnie-chwile.html</guid>
      <pubDate>Sat, 5 May 2012 08:18:36 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Szpital;/</title>
      <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Szpital.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Ostatnie dwa dni spędziłam w szpitalu. Przedwczoraj wieczorem brzuch zaczął mi się stawiać, bóle jak na miesiączkę, tylko silniejsze, słabo wyczuwalne ruchy maleństwa, skurcz za skurczem... Telefon do mojego lekarza. Odpowiedź - przyjeżdżaj, trzeba to sprawdzić. Dziś po południu mnie wypuścili. Po lekach rozkurczowych skurcze i ból ustąpiły. Szyjka lekko się skróciła, ale nadal całkowicie zamknięta, tętno serduszka maleńkiej w normie, więc odesłali mnie do domu z przykazaniem, bym - jak tylko coś zacznie się dziać, bądź słabo będę czuła ruchy dzieciątka - od razu przyjeżdżała do szpitala... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Idę odpocząć, bo ten pobyt w szpitalu mnie wymęczył. Poza tym stęskniłam się za mężem i moją Nadunią. Musimy nadrobić czas, który nam uleciał... &lt;/p&gt;</description>
      <author>nastusia81@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Szpital.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Szpital.html</guid>
      <pubDate>Fri, 27 Apr 2012 20:12:39 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Zmiana leków...</title>
      <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Zmiana-lekow.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Wysypka na brzuszku i pleckach ponoć alergiczna, więc od wczoraj Nadunia jest na Zyrtecu. Do zmian na pupce dostaliśmy maść - niestety sterydową;/ Plus taki, że owa maść to steryd bardzo łagodny (mogą go stosować dzieci  już  od 1 dnia życia), po dwóch aplikacjach część zmian prawie że zniknęła, a te najbardziej zaognione, zaczerwienione i rozdrapane znacznie się zmniejszyły. Taką kurację mamy stosować przez 2 tygodnie, jeśli nie będzie poprawy, wówczas robimy szereg badań by ustalić, dlaczego u małej tak nagle wystąpił spadek apetytu, wysypki i inne objawy. Zaczynamy zatem nowe leczenie, i mam nadzieję, tym razem skuteczne... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Cała ta sytuacja z odparzoną pupą niejako zmobilizowała mnie do puszczania córci w domu bez pieluchy, a jedynie w cienkich majteczkach i spodenkach. Faktycznie pupa miała się lepiej, bo nietrzymana w wilgotnym pampersie łatwiej się goiła. Myślałam, że Nadusia przy okazji nauczy się korzystania z nocniczka, ale jak na razie efekty mizerne;/ Nadal nie komunikuje chęci zrobienia siusiu, a jedynie w trakcie, jak już jej po nóżkach leci. Pytam ją co kilka minut, czy chce siusiu, sadzam ją na nocniczku, ale sukcesy są sporadyczne. Dusia chętnie siedzi na nocniczku, ale chyba jeszcze nie kojarzy do końca, do czego on tak naprawdę służy. Może jeszcze za wcześnie na odpieluchowanie? Może jeszcze nie jest na to gotowa? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Kolejna wizyta w ginekologa za nami. Na początku 37 tyg. Ciąży "kruszynka" ma już co najmniej 3800g (co najmniej, bo nie mieściła się już w kadrze i bardzo trudno było ją dokładnie wymierzyć) i tym samym przeskoczyła wagę urodzeniową swojej starszej siostry. Na wcześniejszy poród się nadal nie zanosi. A swoją drogą, skoro dzidzia jest taka duża, to się wcale nie dziwię, że i mój brzuch przybrał z lekka monstrualne rozmiary. Gdy wychodzę z Dusią na spacer, wiele spotkanych osób pyta mnie, czy pod sercem noszę bliźniaki - a to świadczy o tym, że naprawdę zrobiłam się niezłą kluseczką;) Oby po porodzie waga szybko spadała w dół, bo nie mam zamiaru tą kluseczką pozostać;) &lt;/p&gt;</description>
      <author>nastusia81@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Zmiana-lekow.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Zmiana-lekow.html</guid>
      <pubDate>Wed, 25 Apr 2012 10:18:31 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Zmartwień ciąg dalszy...</title>
      <link>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Zmartwien-ciag-dalszy.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Dusia nadal nie wydobrzała. Tzn. kupki się unormowały, ale pojawił się dodatkowy kłopot w postaci paskudnych podrażnień w miejscach intymnych i na pupie. Już tyle maści, kremów i cud - specyfików wypróbowaliśmy, a problem nadal jest, a nawet się nasilił, bo mała zaczęła to rozdrapywać, więc i krew i strupki i ranki piekące;/ Dusia przez to marudna, niecierpliwa, płaczliwa się zrobiła. Po domu puszczam ją tylko w majteczkach i przewiewnych spodenkach, bo zawilgocona pielucha nasila dolegliwości, więc dziennie tona prania zasiusianych rzeczy mnie czeka, bo mała nadal nie mówi, że chce siusiu, a co najwyżej komunikuje to w trakcie, gdy już się załatwia. Do tego od wczoraj pojawiła się na dusiowym brzuszku i pleckach drobna wysypka, jakby czerwone kropeczki igiełką robione. Pewnie to na tle wirusowym albo jakaś alergia się uaktywnia. Tyle tylko, że my nic w diecie nie zmieniliśmy, proszku i kosmetyków pielęgnacyjnych używamy tech samch od dnia narodzin. Może to jakaś alergia na pyłki, ale aż wierzyć mi się nie chce, że daje ona objawy skórne i ze strony układu pokarmowego, a z układem oddechowym wszystko ok. Jutro kolejna wizyta w przychodni i mam nadzieję, że tym razem lekarka nie zbagatelizuje objawów i nie każe nam czekać kolejnego tygodnia, bo ciągnie się cała sprawa od końca marca i z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej;( Zaczyna mnie to naprawdę martwić, tym bardziej, że Dusia i apetyt straciła i mniej zaczęła pić, bo wyczaiła zależność "piję - siusiam - pupa szczypie";((( Już nie wiem, co mam robić;/ Jeśli jutro mnie zlekceważą w tej naszej "super - przychodni" idziemy na prywatną wizytę do dermatologa i alergologa i zobaczymy, co tam nam powiedzą... &lt;/p&gt;</description>
      <author>nastusia81@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Zmartwien-ciag-dalszy.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://kolorywspomnien.blox.pl/2012/04/Zmartwien-ciag-dalszy.html</guid>
      <pubDate>Mon, 23 Apr 2012 21:57:55 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


